TURYSTYKA GÓRSKA - WSPINACZKA - JASKINIE - WYPRAWY - SCHRONISKA - CZAT
|
Poza turystycznym zwiedzaniem jaskiń istnieje możliwość nie będąc wyszkolonym taternikiem jaskiniowym zwiedzać jaskinie w sposób "speleologiczny" tzn. oglądać je i zwiedzać w taki sposób w jaki robią to grotołazi. Ten styl poznawania podziemnego świata jest dużo bardziej ekscytujący i dający więcej satysfakcji niż turystyczne zwiedzanie jaskiń. Jednak wiążą się z tym większe koszty bowiem aby w pełni bezpiecznie i legalnie eksplorować najpiękniejsze jaskinie należy wynająć przewodnika-speleologa, który podobnie jak typowy przewodnik górski poprowadzi nas przez ciemne zakamarki grot, dbając o nasze bezpieczeństwo i gwarantując niezapomnianą przygodę.
Również my sami musi sprostać pewnym wymaganiom, które nie są konieczne w przypadku oglądania udostępnionych turystycznie jaskiń.
Najważniejszym, wymaganym warunkiem jest brak klaustrofobii czyli lęku przed ciasnymi, zamkniętymi pomieszczeniami. Jest to warunek podstawowy i niezbędny, gdyż podczas pobytu w jaskini będziemy zmuszeni przeciskać się w wąskich szczelinach i czołgać się w ciasnych korytarzykach. Oczywiście takiego słabego lęku można się pozbyć właśnie tu ale szkoda ryzykować utratę pieniędzy tylko dlatego, iż w pierwszym, ciasnym miejscu zacznie "brakować nam powietrza" i trzeba będzie zrezygnować z dalszej drogi.
Drugim, ważnym warunkiem jest umiejętność łatwej wspinaczki i braku lęku wysokości. W niektórych partiach jaskiń trzeba się wspinać i choć nie są to jakieś via-ferraty czy Orle Perci to jednak podstawowa znajomość zasad wspinaczki się przydaje. Znajomość zasady trzech punktów podparcia wydaje się tu oczywista.
Trzeci warunek może nie jest konieczny ale sprawi, iż będziemy czuli satysfakcję z tego co robimy. Mowa tu o niewrażliwości na dość niehigieniczne warunki panujące w jaskiniach. Chłód, wilgoć, woda i wszechobecne błoto nie może nam przeszkadzać w indywidualnym odczuwaniu przygody.
To tyle o wymaganiach osobowych, teraz czas na sprzęt. Co prawda z reguły przewodnicy zapewniają podstawowy sprzęt speleologiczny to jednak niektóre rzeczy należy kupić samemu.
Kombinezon - pierwszy i podstawowy zakup. Musi być jednoczęściowy z Dakronu (do jaskiń suchych) lub z gumy (jaskinie mokre). O ile wiem w Polsce jest tylko dwóch prywatnych producentów kombinezonów. Jeden jest w Krakowie, drugi nie wiem gdzie. Kontakt z nimi najlepiej jest zdobyć przez kluby speleologiczne. Można zamówić w sklepach ze sprzętem górskim kombinezon firmy Petzl ale jest on bardzo drogi. Co prawda można się obejść bez kombinezonu ale to samobójstwo dla wierzchniej odzieży, a po za tym błoto dostanie się wszędzie jeśli odzież ta nie jest jednoczęściowa. Kombinezon trzeba kupić, kosztuje ok. 100 zł i z moich doświadczeń wynika, że wystarczy żeby był uszyty z Dakronu.
Gumiaki - W praktyce nie ma 100% suchych jaskiń, jeśli nie ma w nich wody to z pewnością będzie błoto. W niektórych jaskiniach przewodnicy wypożyczają gumiaki, ale nie radzę na to liczyć, bo na przykład mogą nie posiadać akurat odpowiedniego rozmiaru. Szkoda niszczyć drogie buty górskie skoro kalosze kosztują grosze. W przypadku jaskiń gdzie spodziewamy się wody, gumiaki są nieodzowne.
Kask z oświetleniem - Ten sprzęt w 80% jaskiń zapewniają przewodnicy, ale bywają takie np. na Węgrzech gdzie trzeba mieć swój. O konieczności posiadania kasku w jaskini nie muszę nikogo przekonywać. Warto mieć swój kask z przyczyn higienicznych. Oferta kasków jest duża, przy zakupie warto spytać czy oferowany ma możliwość umocowania na nim palnika acetylenowego. Najlepsze kaski dla speleologów produkuje firma Petzl. Oświetlenie instalowane na kaskach może być elektryczne bądź karbidowe. Elektryczne to oczywiście czołówki, natomiast ja polecam karbidowe bowiem daje ono większą powierzchnię oświetlenia. Zestaw karbidowy składa się z wytwornicy acetylenu, przewodu doprowadzającego gaz i palnika. Jeśli kogoś stać może sobie pozwolić na zakup całego zestawu Explorer firmy Petzl w skład którego wchodzi: kask z kombinacją zestawu karbidowego i czołówki elektrycznej w cenie ok. 700 zł.
W Polsce o ile się orientuję nie ma jeszcze możliwości zwiedzania jaskiń w proponowany przeze mnie sposób. Wynika to moim zdaniem z niedostrzeganiem przez władze PZA i Parków Narodowych nowych trendów w turystyce i trzymania się kurczowo zasady, iż nieudostępnione turystycznie jaskinie eksplorować mogą tylko członkowie speleoklubów. Z resztą na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej najciekawsze jaskinie są zakratowane i problemy z dostaniem się do nich mają nawet sami grotołazi. Wiem, że ponoć istnieje możliwość zwiedzenia z przewodnikiem jaskini Wiernej niedaleko Podlesic ale jak to zrobić, tego nie wiem. W Tatrach TPN skutecznie uniemożliwia zwiedzanie jaskiń, zresztą prawie wszystkie jaskinie tatrzańskie są trudne technicznie i ich penetracja wiąże się z koniecznością znajomości zasad technik linowych i asekuracji, a to już jest taternictwo jaskiniowe.
Dlatego też opiszę wybrane, zwiedzone przeze mnie jaskinie znajdujące się poza granicami naszego kraju których istnieje możliwość penetracji pod fachową opieką przewodnicką.
System jaskiniowy Baradla (Baradla barlang) - WĘGRY
Konieczny swój ekwipunek: kombinezon, gumiaki, kask z oświetleniem.
Położenie i dane systemu jaskiniowego Baradla opisałem przy okazji propozycji turystycznego zwiedzania tejże groty. Istnieje tutaj możliwość penetracji prawie całego, wspaniałego systemu jaskiniowego. Należy dużo wcześniej skontaktować się z obsługą jaskini pod tel. 0-036-48-343073 i umówić się na zwiedzanie. Największym problemem jest dogadaniem się z nimi, ponieważ prawie wszyscy mówią tam tylko po węgiersku. Po wielu różnych telefonach w końcu uda nam się porozmawiać z osobą, która mówi po angielsku, trochę po niemiecku i rosyjsku. Trzeba być cierpliwym. Do wynajęcia przewodnika konieczne jest też wysłanie faksu. Teoretycznie należy skompletować grupę min. 10 osobową, a jeśli jest nas mniej to trzeba długo prosić. Nas było tylko 6 osób, a jednak się zgodzili. Cena wynosi ok. 40 DM od osoby.
Jeśli odważymy się zwiedzać w ten sposób jaskinię Baradla nie musimy już wykupywać turystycznych tur w tej grocie. Plan wyprawy jest następujący: wejście od strony Aggtelek, zwiedzenie turystycznej części partii Aggtelek, główny ciąg jaskini, penetracja bocznego odgałęzienia Retek-ag, powrót do głównego ciągu jaskini i dalej turystyczna partia Vörös-tó - Jósvafö. Wychodzimy w Josvafo po ok. 6 godzinach od wejścia. Niestety Węgrzy zapewniają tylko sporych rozmiarów latarki, które są nieporozumieniem. W paru miejscach trzeba się wspinać lub schodzić ciasnym, pozbawionym chwytów kominem (zapieranie się) i w tych miejscach ta latarka w ręku to samobójstwo. Co prawda można ją powiesić na szyi ale są to półśrodki. Konieczna jest przynajmniej czołówka. Kolejnym absurdem jest niemożność wypożyczenia na miejscu kasku. Co prawda Węgrzy twierdzą, że nie jest potrzebny ale to absurd. Trzeba być chyba karłem aby bezpiecznie bez kasku poruszać się po niskich korytarzach, a i to nie jest bezpieczne bo są jeszcze zwisające stalaktyty. Bezwzględnie należy mieć ze sobą kask o czym przekonała się bardzo boleśnie nasza koleżanka, która grzmotnęła tak w okap skalny, że tylko cudem mocno krwawiące miejsce na głowie okazało się niegroźnym skaleczeniem. Nie wspomnę o kombinezonie, a zwłaszcza gumiakach: Retek-ag to 2,7 km korytarz, zalany po kolana wodą lub wyżej w zależności od stanu wody!.
A więc jeśli jesteśmy już w pełni wyposażeni i dogadamy się z Węgrami to Baradla ukaże nam całe swoje piękno. Niesamowite jest zwłaszcza przedzieranie się przez wspomniany Retek-ag - 2 godz. brodzenia po kolana w wodzie, wspaniałe nacieki i na sam koniec po drabinach docieramy do ślicznej Sali Diamentowej. Ekscytująco pokonuje się także gwałtowne obniżenie głównego ciągu jaskini, należy zapierając się zejść wąskim 8 metrowym kominem pozbawionym prawie zupełnie chwytów.
Z 6 godz. spędzonych w jaskini tylko przez 3,5 zwiedza się ją w stylu "speleologicznym" ale i tak jest to fascynujące przeżycie. W rejonie Aggtelek można jeszcze w ten sposób spenetrować jaskinie Beke (Beke barlang) ale w okresie w którym byliśmy był w niej za wysoki stan wody. Wiem też o możliwości eksploracji Kosuth barlang i Vas Imre barlang.
Jaskina Krzyżna (Kriźna jama) - SŁOWENIA
Konieczny swój ekwipunek: nic
Krizna jama jest uznawana za jedną z najpiękniejszych jaskiń świata! Długa na 8,5 km, posiada 22 podziemne jeziora z krystalicznie czystą wodą. Położona jest na obszarze Słoweńskiego Krasu opodal słynnego, okresowego jeziora Cerknica. Zresztą barwienie wody wykazało, że istnieje podziemne połączenie jaskini z grotami leżącymi pod Cerknicą. Krizna jama posiada wspaniałą szatę naciekową, a słynie ze stalagmitów na dnie jezior, które ogląda się podczas pływania łodziami z zamontowanymi pod ich dnem reflektorami.
Aby umówić się na zwiedzanie jaskini należy zadzwonić pod. tel. 0-0386-61-798149 lub wysłać e-mail: boris.marolt@kovinoplastika.si . Strona www jaskini dostępna jest pod adresem: http://www.kovinoplastika.si/gsk/krizna-jama/ . Zwiedzanie jaskini trwa ok. 4 godz. a maksymalnie grupa może liczyć 4 osoby. Przewodnicy są profesjonalistami, gwarantują cały sprzęt łącznie z kombinezonem. Cena przy 4 osobach wynosi 30 DM od głowy. Wejście do jaskini znajduje się w lesie w krasowej dolinie pod wzgórzem Krizną górą, 1,5 km od drogi łączącej Cerknice z zamkiem Śnieżnik niedaleko wsi Bloska Polica.
Krizną jame zwiedza się pływając na pontonach. W planie jest przepłynięcie 13-tu jezior i dotarcie do miejsca zwanego Kalvarija, na nogach pokonuje się tylko odcinek od wejścia do pierwszego jeziora ok. 400 m i krótkie, suche odgałęzienie Medvedji Rov. Jaskinia jest bardzo wrażliwa na warunki atmosferyczne i przy dużych opadach deszczu poziom wody w jaskini uniemożliwia jej zwiedzanie. Ponieważ wejście do jaskini trzeba rezerwować dużo wcześniej więc będąc już na miejscu należy modlić się aby nie było opadów deszczu. Niestety w przeddzień naszego wejścia przez Słowenię przetoczyła się duża burza i stan wody w jaskini był bardzo wysoki. Udało nam się tylko przypłynąć 3 jeziora, wody było tak dużo iż na jednym z nich sięgała prawie stropu i musieliśmy plackiem leżeć w pontonie aby przepłynąć. Niestety woda była zamulona i nie widać było zalanych stalagmitów. Wielka szkoda.
W rejonie Cerknicy jest jeszcze jeden system jaskiń, który zwiedzić można ze speleologiem. Są to Źelske jame położone w wąwozie Rakov Skocjan. Telefon można dostać w Kriznej jamie.
Jaskina Planińska (Planinska jama) - SŁOWENIA
Konieczny swój ekwipunek: kombinezon, gumiaki
Dokładny opis eksploracji tej jaskini opisałem w swoich wspomnieniach, więc teraz podam tylko w skrócie najważniejsze informacje.
Jaskinia Planińska jest najdłuższą jaskinią wodną Słowenii, należy do genetycznego systemu jaskiń w Postojnej, ciągnie się ponad 6,1 km, kształtem przypomina literę Y, w jej dolnej części następuje połączenie dwóch sporych rzek Pivki i Rak, które tworzą Unicę. Odcinek nad Unicą jest udostępniony dla turystyki choć nie posiada oświetlenia elektrycznego. Jeśli chcemy zwiedzić większą część jaskini należy się indywidualnie umówić z jednym z dwóch, sympatycznych przewodników. Telefon do nich 0-0386-67-57686. W przypadku dobrego stanu wody istnieje możliwość przebycia całego ciągu wodnego rzeki Pivki w Planińskiej Jamie. Na koniec czeka na deser przeciśnięcie się do najpiękniejszego, jedynego suchego korytarza w tej jaskini zwanego Paradyż. Koszt wynajęcia przewodnika wynosi 30 DM, a cała wyprawa zajmuje ok. 6 godz, z czego połowę spędza się na pontonie płynąc po Pivce. Istnieje też możliwość przepłynięcia ramienia Raku ale rzeka ta jest bardziej niebezpieczna i przewodnicy kilka lat już nie penetrowali tej części jaskini. Ale kto wie, może podwyższona stawka ich skusi ...
Osobiste wrażenia związane z penetracją Jaskini Planińskiej opisałem wcześniej i zapraszam każdego, kto chce przeżyć wspaniałą przygodę w jaskini do Słowenii na Planinę.